Łaciata Krówka i Chrumkająca Świnka - historia Hery i Dżemy
Hej!
Tym razem opowiem Wam trochę o psach ze schroniska.
Historia pewnej zmęczonej macierzyństwem, czarno-białej piękności i królewny z obsesją na punkcie własnego ogona.
Starsi mają pierwszeństwo, zatem:
Pomyślał: "Może kot?"
Pojechaliśmy razem do zaprzyjaźnionego Przytuliska OTOZ Animals w Dąbrówce w poszukiwaniu odpowiedniego kota. Do kociarzy nas raczej zaliczyć nie można, więc jak już odwiedziliśmy kociarnię, to standardowo, jak zawsze Jacek mówi: "Chodź przejdziemy się po boksach...".
W pierwszym boksie, po lewej stronie stała sobie smutna, łaciata, bullowata suczka z nieco zmasakrowanym ciałkiem, skrzywionymi łapkami do środka i wzrokiem, który mówił "zabierzcie mnie do ciepłego domku, bo marznę i nie mam miękkiego łóżka do spania, a będę Was kochać nad życie!" - tak też było 😊
Po niedługich namysłach, kilku spacerach i rozmowach z opiekunami w schronisku, Herutka zamieszkała z Jackiem.
Jest pocieszną, straszliwie leniwą, przygrubawą krówką, której włącza się tryb "szczeniak" gdy może luzem polatać po dworzu. Jej ulubione zajęcia to spanie, jedzenie śniadania, spanie, żebranie przy rodzinnym stole, spanie..., rozgryzanie patyków i zabawek dla psów w 3 minuty, spanie! jedzenie kolacji i spanie - cała Heruta 💕
Zanim trafiła do schroniska, najprawdopodobniej była wykorzystywana do rozrodu, tzw. pseudohodowli, czyli nielegalnie prowadzonej sprzedaży szczeniąt nierodowodowych tylko dla zysku. Jedne szczeniaki ledwo wykarmiła, za chwilę rodziła następne... nie wiadomo ile razy. Suczka ma troszkę "rozciągniete" ciało, skóra jest dość wiotka, wiszą jej cycuchy i ma powiększone narządy rozrodcze.
Tak jak wszystkie psy ze schroniska, Hera jest wysterylizowana.
Nie jest psem w stanie idealnym, ale miłość jaką nas obdarowuje jest bezcenna 💕
Tym razem opowiem Wam trochę o psach ze schroniska.
Historia pewnej zmęczonej macierzyństwem, czarno-białej piękności i królewny z obsesją na punkcie własnego ogona.
Starsi mają pierwszeństwo, zatem:
Hera
Obchodzi urodziny 1 czerwca (nie wiadomo kiedy się urodziła) i w tym roku skończy 7 lat. Jest suczką w typie rasy American Pitbull Terrier o umaszczeniu czarno-białym.
Pod koniec listopada 2015r. mój (wtedy) narzeczony stwierdził, że nie chce mieszkać sam i chciałby mieć psa, ale z racji tego że pracuje w tygodniu po 10 godzin dziennie, powiedział: "Nie mogę wziąć psa, bo który wytrzyma 10 godzin sam w domu?"Pomyślał: "Może kot?"
Pojechaliśmy razem do zaprzyjaźnionego Przytuliska OTOZ Animals w Dąbrówce w poszukiwaniu odpowiedniego kota. Do kociarzy nas raczej zaliczyć nie można, więc jak już odwiedziliśmy kociarnię, to standardowo, jak zawsze Jacek mówi: "Chodź przejdziemy się po boksach...".
W pierwszym boksie, po lewej stronie stała sobie smutna, łaciata, bullowata suczka z nieco zmasakrowanym ciałkiem, skrzywionymi łapkami do środka i wzrokiem, który mówił "zabierzcie mnie do ciepłego domku, bo marznę i nie mam miękkiego łóżka do spania, a będę Was kochać nad życie!" - tak też było 😊
Po niedługich namysłach, kilku spacerach i rozmowach z opiekunami w schronisku, Herutka zamieszkała z Jackiem.
Jest pocieszną, straszliwie leniwą, przygrubawą krówką, której włącza się tryb "szczeniak" gdy może luzem polatać po dworzu. Jej ulubione zajęcia to spanie, jedzenie śniadania, spanie, żebranie przy rodzinnym stole, spanie..., rozgryzanie patyków i zabawek dla psów w 3 minuty, spanie! jedzenie kolacji i spanie - cała Heruta 💕
(5-te urodziny Hery i jej ulubiony tort wołowinowy 😋)
Hera ma lekką niedoczynność tarczycy, alergie skórną i od czasu do czasu wylizuje sobie łapy, przez co często ma zapalenia i rany po wewnętrznej stronie łap i wtedy kuleje. Oprócz tego od roku zmagamy się z jej nieregularnym nietrzymaniem moczu - ta dolegliwość zdarza się często u starszych suk, które urodziły wiele szczęniąt, a do tego później zostały wysterylizowane.
Tak, Hera również urodziła wiele szczeniąt. Zanim trafiła do schroniska, najprawdopodobniej była wykorzystywana do rozrodu, tzw. pseudohodowli, czyli nielegalnie prowadzonej sprzedaży szczeniąt nierodowodowych tylko dla zysku. Jedne szczeniaki ledwo wykarmiła, za chwilę rodziła następne... nie wiadomo ile razy. Suczka ma troszkę "rozciągniete" ciało, skóra jest dość wiotka, wiszą jej cycuchy i ma powiększone narządy rozrodcze.
Tak jak wszystkie psy ze schroniska, Hera jest wysterylizowana.
Nie jest psem w stanie idealnym, ale miłość jaką nas obdarowuje jest bezcenna 💕
We wrześniu 2016r. umożliwiliśmy Dom Tymczasowy podopiecznej Fundacji AST, suczce o imieniu Trufla.
Po miesiącu Truflę adoptowała rodzinka ze Szczecina, którą serdecznie pozdrawiam 😉
Nastała pustka...
Hera nie miała się z kim bawić, jej ciągłe trącanie i piszczenie przy domaganiu się zabawy zaczęło być uciążliwe. Nam też było trochę tęskno za Truflą, łobuz był z niej niesamowity, ale była przeurocza i postępy jakie zrobiła w ciągu jednego miesiąca sprawiały, że nie dało się jej nie kochać. Przywiązaliśmy się do niej.
Powiedziałam, że już więcej nie bierzmy żadnego psa na DT, bo go po prostu nie oddam.
Oprócz tego ja na początku października pożegnałam swojego pierwszego psa (Jogi) i nie ukrywam, że ciężko było pogodzić się z jego brakiem.
Pod koniec listopada, Jacek dostał cynk od Fundacji AST, że w schronisku dla zwierząt w Radysach, pod Olsztynem siedzi mała bullowata suczka i szukają dla niej Domu Tymczasowego.
Wiedziałam co Jacek planuje, nie chciałam się na to zgodzić.
Strach przed kolejną rozłąką? Tak myślę.
Minął tydzień, może 2... Jacek mówi: "W sobotę jadę po tą małą do Olsztyna".
Ja na to: "I co?... Sam będziesz jechał?" Pękłam! 😄
Mała spała na moich kolanach całą drogę, a ja powtarzałam Jackowi: "Już jej nie oddam.", "Oby się dogadały z Herutą.", "Czy to może być mój prezent pod choinkę? 💕"
(Dżemma - imię Ormianki, dziewczyny Despera z serialu lub pierwszej części filmu "Pitbull")
Z Herą dogadywały się od pierwszych dni. Oczywiście nie obyło się bez kilku szkód i potyczek, po prostu potrzebny był czas... Na szczęście niedługi czas, by zdecydować, że Dżema zostaje z nami.
Także obchodzi urodziny 1 czerwca (również nie wiadomo kiedy się urodziła). Kiedy do nas trafiła wyglądała na dorosłego, młodziutkiego psa. Założyliśmy wspólnie, że ma jakieś 2 lata...
Nie. Dżema od tamtego czasu urosła i dopiero w tym roku będzie obchodziła 2-gie urodziny.
Wydaje nam się, że jest mieszanką dwóch ras: American Staffordshire Terrier i Staffordshire Bullterrier - jest za mała i zbyt szalona na amstaffa, a za duża i zbyt zawzięta na staffika. W każdym razie jest jedyna w swoim rodzaju 💕
Wulkan energii! Jedyne 22 kg i ani grama tłuszczu w tym małym ciałku. Czasem mam wrażenie, że jej siła jest nieograniczona, szczególnie w zabawie - zawsze daje z siebie 100% i jeszcze więcej by dała gdyby mogła. Uwielbia się popisywać swoimi umiejętnościami w skakaniu przez przeszkody na działce ❤
W domu (jak już się wyciszy) jest największym pieszczochem jakiego znam...
Dżema najprawdopodobniej jako małe szczenię została zbyt szybko odciągnięta od matki. Po jej zachowaniu można stwierdzić, że cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, charakteryzujące się gonieniem własnego ogona w sytuacji stresującej lub dużym hałasie, nadmierną potrzebą bliskości i dotyku opiekuna oraz "szczenięcymi impulsami" np. wylizywaniem sutków starszej suczce, czy naśladowaniem jej zachowania. Dżema po prostu często traktuje Herę jak własną mamę, brakuje jej relacji z przeszłości.
Oprócz tego prawdopodobnie ma coś nie tak z przegrodą nosową, bo często chrumka jak świnka 😂
Dzisiaj? Hera i Dżema to przyszywana matka i córka, przyjaciółki z różnych przytułków... Jak zwał, tak zwał, w każdym razie duet nie do podrobienia 😉
Więcej o wspólnym życiu Dżemory i Heruty na bieżąco 😉
Jeśli macie jakieś pytania lub interesują Was szczegóły, piszcie! Z chęcią opowiem więcej.
Do napisania!
Powiedziałam, że już więcej nie bierzmy żadnego psa na DT, bo go po prostu nie oddam.
Oprócz tego ja na początku października pożegnałam swojego pierwszego psa (Jogi) i nie ukrywam, że ciężko było pogodzić się z jego brakiem.
Pod koniec listopada, Jacek dostał cynk od Fundacji AST, że w schronisku dla zwierząt w Radysach, pod Olsztynem siedzi mała bullowata suczka i szukają dla niej Domu Tymczasowego.
Wiedziałam co Jacek planuje, nie chciałam się na to zgodzić.
Strach przed kolejną rozłąką? Tak myślę.
Minął tydzień, może 2... Jacek mówi: "W sobotę jadę po tą małą do Olsztyna".
Ja na to: "I co?... Sam będziesz jechał?" Pękłam! 😄
Jak tylko zobaczyłam tą małą beżową świnkę, to się zakochałam!
Mała spała na moich kolanach całą drogę, a ja powtarzałam Jackowi: "Już jej nie oddam.", "Oby się dogadały z Herutą.", "Czy to może być mój prezent pod choinkę? 💕"
Otrzymała imię Dżema.
(Dżemma - imię Ormianki, dziewczyny Despera z serialu lub pierwszej części filmu "Pitbull")
Z Herą dogadywały się od pierwszych dni. Oczywiście nie obyło się bez kilku szkód i potyczek, po prostu potrzebny był czas... Na szczęście niedługi czas, by zdecydować, że Dżema zostaje z nami.
(Zdjęcie z 4 dnia razem w domu)
Dżema
Także obchodzi urodziny 1 czerwca (również nie wiadomo kiedy się urodziła). Kiedy do nas trafiła wyglądała na dorosłego, młodziutkiego psa. Założyliśmy wspólnie, że ma jakieś 2 lata...
Nie. Dżema od tamtego czasu urosła i dopiero w tym roku będzie obchodziła 2-gie urodziny.
Wydaje nam się, że jest mieszanką dwóch ras: American Staffordshire Terrier i Staffordshire Bullterrier - jest za mała i zbyt szalona na amstaffa, a za duża i zbyt zawzięta na staffika. W każdym razie jest jedyna w swoim rodzaju 💕
Wulkan energii! Jedyne 22 kg i ani grama tłuszczu w tym małym ciałku. Czasem mam wrażenie, że jej siła jest nieograniczona, szczególnie w zabawie - zawsze daje z siebie 100% i jeszcze więcej by dała gdyby mogła. Uwielbia się popisywać swoimi umiejętnościami w skakaniu przez przeszkody na działce ❤
W domu (jak już się wyciszy) jest największym pieszczochem jakiego znam...
Dżema najprawdopodobniej jako małe szczenię została zbyt szybko odciągnięta od matki. Po jej zachowaniu można stwierdzić, że cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, charakteryzujące się gonieniem własnego ogona w sytuacji stresującej lub dużym hałasie, nadmierną potrzebą bliskości i dotyku opiekuna oraz "szczenięcymi impulsami" np. wylizywaniem sutków starszej suczce, czy naśladowaniem jej zachowania. Dżema po prostu często traktuje Herę jak własną mamę, brakuje jej relacji z przeszłości.
Oprócz tego prawdopodobnie ma coś nie tak z przegrodą nosową, bo często chrumka jak świnka 😂
Dzisiaj? Hera i Dżema to przyszywana matka i córka, przyjaciółki z różnych przytułków... Jak zwał, tak zwał, w każdym razie duet nie do podrobienia 😉
Więcej o wspólnym życiu Dżemory i Heruty na bieżąco 😉
Jeśli macie jakieś pytania lub interesują Was szczegóły, piszcie! Z chęcią opowiem więcej.
Do napisania!










Komentarze
Prześlij komentarz