Hasior jakich mało! - historia Tabasko
Cześć!
Po zakończeniu ankiety pt. "Jaka psia tematyka najbardziej Was interesuje?" okazało się, że większość osób zagłosowała na "podróże z psami" i "historię moich pupilów". Z racji tego, że jeszcze większość z Was słabo zna mnie i moją ferajnę, w najbliższych postach opowiem Wam jak to z nami było 😉
Dzisiaj? Historia pewnego uparciucha... 😊
Tabasko to 7-mio letni pies rasy Syberyjski Husky, urodził się 20 grudnia 2010r. Od małego mieszka u moich rodziców na wsi. Jako szczeniak mieszkał w domu, a właściwie w werandzie, był straszliwym łobuzem i śpiewał pod prysznicem (żałuję, że wtedy tego nie nagrałam 😂).

Kiedy Tabasko dorósł, przyszło mu poznać się z jego podwórkowym lokatorem, który miał na imię Jogi... lub jak kto woli "Yogi", bo też do tego Misia Yogi nawiązywało jego imię.
(Pozwolicie, że poświęcę mu kilka ostatnich linijek w tym poście, zasłużył sobie na to 😊).
W każdym razie Tabasko zamieszkał na dworze. Był to trochę inny czas... ja chodziłam do podstawówki i ciężko było mi wywalczyć z rodzicami miejsce dla zwierzaka w domu. To była dobra decyzja.
Na początku ciężko było pogodzić dwóch samców na jednym terytorium, tym bardziej, że jeden dorastał i poczuł zew dominacji (a Husky lubią dominować 😉), a drugi miał już 5 lat i swoje zasady. Trwało to dobre dwa lata... niby się nie lubili i jeden drugiemu wchodził w drogę, ale o oddzielnych kojcach nie było mowy.
Dwa totalne przeciwieństwa. Pies w typie stróża podwórka i najbardziej towarzyski sprzedawczyk na czterech łapach. Jeden posłuszny, aportujący i podąrzający za swoją Panią, drugi przebiegły, uparty i chodzący swoimi ścieżkami. Niby tak dwa różne psy, a łączyła ich nierozerwalna więź 💕
Co prawda były przeboje, kiedy Tabasko próbował zastraszać i zdominować Staruszka... i nas przy okazji 😂 Najlepszym rozwiązaniem okazała się kastracja, po 2 miesiącach od zabiegu Tabasko znacznie spasował. Jogi przestał być ofiarą "dosiadania", a Tabasko zaczął interesować się domownikami i stał się bardziej ufny.
Urodził się w czerwcu 2005r., był mieszańcem z Owczarkiem Niemieckim i przeżył z nami 11 lat. Był moim pierwszym psem, podarowali mi go Dziadkowie i tym samym był najważniejszą i najcenniejszą Pamiątką po nich. Z tym psem przeżyłam wiele pięknych chwil, jako dziecko, jako nastolatka i właściwie jako dorosła kobieta również. Nie poznałam jeszcze drugiego tak wiernego i posłusznego psa stróżującego, jakim był Jogi. Od niego właściwie zaczęło się moje zamiłowanie do psów. Jestem dumna z niego, że przeżył tak wiele i do ostatniej chwili się nie poddawał.
Dlaczego "Jogi"? Jak był szczeniakiem wyglądał jak mały, puchaty niedźwiadek, więc szukaliśmy z rodzinką znanego niedźwiedzia, którego imię będzie do niego pasowało.
Dzisiaj Tabasko mieszka na dworze sam, na początku ciężko znosił samotność i rozłąkę, ale też szybko się do niej przyzwyczaił. Od czasu do czasu próbujemy urządzać spotkania z Dżemą i Herą, by psy oswoiły się na wspólnym terenie. Tabasko i Hera dogadują się świetnie - każde zajmuje się sobą 😂, natomiast między Tabasko, a Dżemą jest taka przepaść emocjonalno-ruchowa, że jeszcze muszą się troszkę podocierać i ustalić pewne zasady między sobą.
Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej o Tabasko, czy Jogim, piszcie w komentarzach. 😉
Do napisania!
Po zakończeniu ankiety pt. "Jaka psia tematyka najbardziej Was interesuje?" okazało się, że większość osób zagłosowała na "podróże z psami" i "historię moich pupilów". Z racji tego, że jeszcze większość z Was słabo zna mnie i moją ferajnę, w najbliższych postach opowiem Wam jak to z nami było 😉
Dzisiaj? Historia pewnego uparciucha... 😊
Tabasko
to zdjęcie nie jest przypadkowe 😂
Kiedy Tabasko dorósł, przyszło mu poznać się z jego podwórkowym lokatorem, który miał na imię Jogi... lub jak kto woli "Yogi", bo też do tego Misia Yogi nawiązywało jego imię.
(Pozwolicie, że poświęcę mu kilka ostatnich linijek w tym poście, zasłużył sobie na to 😊).
W każdym razie Tabasko zamieszkał na dworze. Był to trochę inny czas... ja chodziłam do podstawówki i ciężko było mi wywalczyć z rodzicami miejsce dla zwierzaka w domu. To była dobra decyzja.
Na początku ciężko było pogodzić dwóch samców na jednym terytorium, tym bardziej, że jeden dorastał i poczuł zew dominacji (a Husky lubią dominować 😉), a drugi miał już 5 lat i swoje zasady. Trwało to dobre dwa lata... niby się nie lubili i jeden drugiemu wchodził w drogę, ale o oddzielnych kojcach nie było mowy.
Dwa totalne przeciwieństwa. Pies w typie stróża podwórka i najbardziej towarzyski sprzedawczyk na czterech łapach. Jeden posłuszny, aportujący i podąrzający za swoją Panią, drugi przebiegły, uparty i chodzący swoimi ścieżkami. Niby tak dwa różne psy, a łączyła ich nierozerwalna więź 💕
Co prawda były przeboje, kiedy Tabasko próbował zastraszać i zdominować Staruszka... i nas przy okazji 😂 Najlepszym rozwiązaniem okazała się kastracja, po 2 miesiącach od zabiegu Tabasko znacznie spasował. Jogi przestał być ofiarą "dosiadania", a Tabasko zaczął interesować się domownikami i stał się bardziej ufny.
Dnia 8 października 2016r. ja i Tabasko straciliśmy naszego pierwszego najwierniejszego przyjaciela.
Jogi
Urodził się w czerwcu 2005r., był mieszańcem z Owczarkiem Niemieckim i przeżył z nami 11 lat. Był moim pierwszym psem, podarowali mi go Dziadkowie i tym samym był najważniejszą i najcenniejszą Pamiątką po nich. Z tym psem przeżyłam wiele pięknych chwil, jako dziecko, jako nastolatka i właściwie jako dorosła kobieta również. Nie poznałam jeszcze drugiego tak wiernego i posłusznego psa stróżującego, jakim był Jogi. Od niego właściwie zaczęło się moje zamiłowanie do psów. Jestem dumna z niego, że przeżył tak wiele i do ostatniej chwili się nie poddawał.
Dlaczego "Jogi"? Jak był szczeniakiem wyglądał jak mały, puchaty niedźwiadek, więc szukaliśmy z rodzinką znanego niedźwiedzia, którego imię będzie do niego pasowało.
Dzisiaj Tabasko mieszka na dworze sam, na początku ciężko znosił samotność i rozłąkę, ale też szybko się do niej przyzwyczaił. Od czasu do czasu próbujemy urządzać spotkania z Dżemą i Herą, by psy oswoiły się na wspólnym terenie. Tabasko i Hera dogadują się świetnie - każde zajmuje się sobą 😂, natomiast między Tabasko, a Dżemą jest taka przepaść emocjonalno-ruchowa, że jeszcze muszą się troszkę podocierać i ustalić pewne zasady między sobą.
Jeśli chcecie dowiedzieć się jeszcze więcej o Tabasko, czy Jogim, piszcie w komentarzach. 😉
Do napisania!



Komentarze
Prześlij komentarz